top of page

Wspomnienia Janiny Klein
(Z domu Tabińskiej)

Do pierwszej klasy poszłam w roku 1947-mym do Szkoły nr 13 przy ówczesnej ulicy Bronisława Pierackiego. Potem zmieniono nazwę ulicy na Karola Świerczewskiego. Pierwotną nazwą tej ulicy była ulica Studencka i do tej nazwy powrócono w obecnym czasie. W czasie okupacji ulica miała nazwę niemiecką, której nie znam. 

Szkoła była wyłącznie żeńska. Myślę, że wszystkie szkoły w tym czasie były niekoedukacyjne.  Dziewczynki nosiły tornistry,

z których się wyrastało. Potem niestety nosiłyśmy teczki i dlatego mamy krzywe kręgosłupy. W pierwszej klasie uczyłyśmy się dopiero liter alfabetu, trzeba było zapisywać nimi cale linijki, ale to już w zeszytach. Nie pamiętam od kiedy nastały zeszyty, bo na początku były tabliczki i rysiki. To trwało jednak chyba krótko.

Wychowawczynią mojej klasy pierwszej była pani Hublowna. Rodzice podarowali jakiś stolik do tej pierwszej klasy, jako katedrę. Pewnie brakowało różnych rzeczy, np. desek klozetowych, chociaż ustępy były wręcz wykwintne. Dumą szkoły były natomiast parkiety, jasne i w owych czasach przecież nie lakierowane, bo takich lakierów jeszcze nie znano.

Nasza klasa i następne znajdowały się w nowym budynku, od strony ul. Loretańskiej, tam też była sala gimnastyczna, tak mi się zdaje. Na dachu był taras, na który nas prowadzono na gimnastykę, ale tam byłam może ze trzy razy, potem taras zamknięto, pewnie dla wygody nauczycieli, a może był mało bezpieczny.

Niedawno przypomniałam sobie taką nauczycielkę, która próbowała jeszcze kar cielesnych, niejaką Panią Jabłońską czy Jabłonowską. Kazała wychodzić przed tablicę, wystawiać rękę i biła linijką. Ciężko przeżyłam kiedy mnie to spotkało, zupełnie bez powodu, musiałyśmy stanąć całym rzędem, pewnie rodzice protestowali, bo to się momentalnie skończyło.

Dość długo moja klasa znajdowała się w tym nowym budynku. Pamiętam to, bo jak umarł Stalin  i trzeba było uczcić ten fakt minutą ciszy stojąc, to jacyś robotnicy na dachu kamienicy naprzeciwko przy ulicy Loretańskiej śmiali się z nas. Cała szkoła była na stojąco. Z drugiej strony pamiętam, że lekcje rozpoczynały i kończyły się modlitwą, mówioną przez nauczycielki i dzieci. Nauczycieli płci męskiej chyba w „trzynastce” wtedy nie było. Potem modlitwy się skończyły, pewnie gdzieś w tym samym czasie kiedy nastąpiła zmiana nazwy ulicy na ulicę Karola Świerczewskiego. Religię też usunięto, ale do pierwszej komunii jeszcze przygotowywała nas katechetka.

W piątej klasie moją wychowawczynią został pani Meissner, która miała numer więźniarki obozu koncentracyjnego wytatuowany na przedramieniu. Byłyśmy już dość duże i męczyłyśmy się w mały ławkach w tym nowym budynku. Wreszcie na interwencje rodziców przeniesiono nas do klasy od ulicy Świerczewskiego, chyba na drugie piętro, tam były stoły i krzesła, co za ulga. Szkoła nie miała pracowni, więc na fizykę i pewnie chemię chodziłyśmy do szkoły przy ulicy Szlak taszcząc te ciężkie teczki. Tam były

w piwnicy pracownie.

Od gimnastyki była niejaka Pani Janowska obdarzona zachrypniętym nieco głosem i wielką pasją urządzania przedstawień teatralnych. To było rzeczywiście godne podziwu, ile też wymagało od niej pracy. Była wychowawczynią mojej najmłodszej siostry Marty, która brała udział w dwóch przedstawieniach przez nią organizowanych.  Jednym w obecnym Teatrze Bagatela. To była jakaś baśń, występowały lalki i leśne postacie. Marta była nimfą i śpiewała: Ten las, ten laaas, ten stary piękny las, tu echo graaaa, aż serce w piersiach drga… coś w tym sensie. Występ był naturalnie jednorazowy ale było to przeżycie. Z tego przedstawienia zachowało się zdjęcie. 

Jeszcze większym przeżyciem było wystawienie sztuki „Żabi król“ na deskach teatru Słowackiego. Spektakl był transmitowany live przez Telewizję Kraków, bo chyba nie ogólnopolską, ale kto wie. Kostiumy dla Marty – żabiego króla i królewicza wykonała nasza ciocia zdolna malarka po ASP. Zrobiła wielki żabi łeb i szatę dla żaby, pod spodem był królewicz, który w kulminacyjnym momencie pozbywał się tej szaty i łba. Widać to na zachowanych z tego przedstawienia zdjęciach. 

bottom of page