BIOLOGICZNE OBOZY NAUKOWE
Częste reformy programowe powodują ogromne zamieszanie i niepewność na polu edukacji. Młodzież zagubiona
w codzienności, poszukująca wartości, własnego ja, niejednokrotnie stoi bezradna i obojętna wobec problemów otaczającego ją świata. Globalne dylematy stają się coraz bardziej złożone i skomplikowane ze względu na narastające zależności związane
z rozwojem cywilizacji. Dotyczą one nie tylko kwestii związanych z wojną i pokojem, konfliktami międzynarodowymi mogącymi doprowadzić do zagłady, ale także zagadnień ekologicznych, jak chociażby: niszczenie zasobów przyrody, zanieczyszczenie
i zaśmiecanie środowiska czy katastrofy ekologiczne. Edukacja staje się podstawową iskrą mogącą wykrzesać wśród młodego pokolenia zapał zmierzający do podejmowania działań celem poprawy stanu otaczającej go przyrody. I choć programy nauczania wypełnione są rzeczonymi treściami począwszy od szkoły podstawowej, a nawet dostrzega się te elementy już w edukacji przedszkolnej, to ich realizacja pozostawia wiele do życzenia. Globalne problemy związane z ochroną środowiska naturalnego, przedstawiane w mediach są dla młodego człowieka codziennością, która stwarza pozory znormalizowanej rzeczywistości.
W zależności od statusu społeczno-ekonomicznego i światłości umysłu bardziej lub mniej zdaje on sobie sprawę z egzystencji, niejednokrotnie „na krawędzi” wytrzymałości środowiska.
Jestem pedagogiem z przeszło 20-letnim stażem pracy i od początku mojej „przygody” z nauczaniem staram się, aby prezentowana przeze mnie oferta nauczania była jak najatrakcyjniejsza dla uczniów. Jednym z wielu sposobów, którymi posługuję się celem rozbudzenia u młodzieży pasji przyrodniczych są organizowane przeze mnie biologiczne obozy naukowe, którym w skrócie nadałam nazwę BON. Ten akronim dodatkowo niesie w sobie ukryte przesłanie, wskazujące, iż podczas tych corocznych aktywności wyjazdowych młodzież otrzymuje ekstra bonus, który każdy z uczestników może wykorzystać w sposób indywidualny. Dla jednego będzie to tylko kilka dni spędzonych w miłym towarzystwie na łonie natury, dla innych – dodatkowe dobre noty otrzymane podczas zajęć terenowych, dla niektórych – możliwość nietuzinkowego kontaktu z przyrodą, inspiracja do rozwoju własnych zainteresowań, poznanie lub doskonalenie metod badawczych, dla wszystkich – kształtowanie postaw szacunku do drugiego człowieka i otaczającej go przyrody.
Zacznijmy jednak od początku. Skąd pomysł na realizację podstawy programowej poza ławką szkolną? Można się w tym miejscu odwołać aż do prehistorii, kiedy już nasi przodkowie wprost przekazywali sobie zdobyte doświadczenie o otaczającym ich świecie, począwszy od prostej obróbki kamieni, aż do wytwarzania skomplikowanych narzędzi, zaś w epoce rozwoju cywilizacji w starożytności, kiedy kolebką edukacji stała się Grecja – w V w. p.n.e. pierwsze „szkoły” funkcjonowały właśnie „na świeżym powietrzu”. Czerpiąc z tych dobrych praktyk wystarczy wrócić do przeszłości, w której wędrowni mędrcy przygotowywali uczniów do życia na agorze. Jednak trudno, aby obecnie, w dobie cyfryzacji nadal jako dominujący środek przekazu informacji funkcjonował bezpośredni kontakt na linii mistrz-uczeń, zwłaszcza w miejscu zachodzenia danego zjawiska, niemniej bez osadzenia nauk empirycznych w ich własnym środowisku, brakuje po prostu elementu emocjonalnego, który jest składową częścią procesu nauczania, a nawet wpływając na powstanie zaangażowania, decyduje o nim.
Już od najmłodszych lat, jako dziecko urodzone w wielkim mieście, każdą wolną chwilę spędzałam z rodzicami na łonie natury. Jednym z moich pierwszych doświadczeń biologicznych jakie pamiętam było zaobserwowanie zjawiska autotomii u jaszczurki zwinki, które wyznaję - samoistnie wywołałam. Zapragnęłam osobiście sprawdzić informację pozyskaną od mojej mamy, która także będąc biologiem opowiadała mi o zachowaniach zwierząt. Zatem, skoro tylko nadarzyła się okazja spotkania jaszczurki podczas leśnego spaceru, niewiele się namyślając chwyciłam nie spodziewające się ataku z mojej strony zwierzątko. Do dziś pamiętam wychylający się wahadłowo ogonek broniącego się przed zagrożeniem gada, w mojej kilkuletniej dłoni, ale także uczucie, które mi towarzyszyło . Od tego momentu zdałam sobie sprawę, że swoim zachowaniem naraziłam zwierzę na stres
i niebezpieczeństwo. I chociaż miałam świadomość, że utracona część ciała ulegnie regeneracji, to jednak przez pewien czas jaszczurka będzie jej pozbawiona. Fakt ten zapoczątkował kształtowanie się u mnie etycznej postawy względem środowiska. Jednak równocześnie chęć empirycznego poznawania świata, ciekawość naukowa pozostała już chyba na zawsze.
Kiedy tylko rozpoczęłam moja karierę nauczycielską zaczęłam organizować wyjazdy na zielone szkoły. Moimi głównymi motywami, którymi się kierowałam, było umożliwienie uczniom:
-
nawiązania bezpośredniego kontaktu z przyrodą,
-
poznania podstawowych gatunków flory i fauny Polski w ich naturalnym środowisku życia,
-
rozwoju pasji badawczych,
-
rozbudzenia aktywności indywidualnej i grupowej (zaangażowanie emocjonalne, umiejętność współpracy),
-
kształtowania postaw etycznych (umiłowanie przyrody, troska o środowisko naturalne, postawa dla wdrażania zrównoważonego rozwoju).
Dodatkowo okazało się, że w ten sposób można zrealizować treści podstawy programowej (z wielu przedmiotów, zwłaszcza przyrodniczych, równocześnie), które prezentowane w sposób teoretyczny nie przynoszą pożądanych efektów przyrostu wiedzy i umiejętności (brak działania wolicjonalnego).
Pragnąc uzyskać wymienione profity należy starannie przygotować każdy wyjazd zarówno pod względem merytorycznym, jak
i logistycznym. Ważny jest wybór miejsca wyjazdu naukowego. Ze względu na położenie geograficzne Krakowa (skąd pochodzę
i gdzie pracuję) najczęściej były to obszary górskie, ale nie zabrakło również wyjazdów nad morze. Do tego typu eskapad należy dostosować jednak odpowiednią długość pobytu, aby czas przeznaczony na dojazd nie zubożał przewidzianych aktywności. Zatem wyprawy te trwały od 5 do 9 dni. Uczestnikami organizowanych przeze mnie zielonych szkół była młodzież moich klas wychowawczych, stąd rokrocznie zmieniałam kierunek wojażu, celem poznania jak największej bioróżnorodności oraz zmaksymalizowania zgłębienia walorów turystyczno-krajoznawczych Polski. Nie bez znaczenia stało się równoległe zdobywanie punktów do Odznaki Turysty-Przyrodnika, (zaś w górach jednocześnie GOT), które dodatkowo motywowało uczniów do odwiedzenia i poznania jak największej liczby obiektów. W momencie gdy zaczęłam pracować z młodzieżą licealną zmodyfikowałam programy moich dotychczasowych zielonych szkół na potrzeby starszego odbiorcy,( tym razem adresatem oferty zostali uczniowie klas o profilu biologicznym) jednak sam szkielet, założenia i cele wyjazdów nie uległy zmianie. Organizując biologiczne obozy naukowe (BON) zostałam zmuszona do skrócenia ich czasokresu do 3-5 dni, ze względu na konieczność realizowania przez uczniów podstawowego obowiązku szkolnego z innych przedmiotów. Poza tym wyjazdy odbywały się już po klasyfikacji końcowo rocznej, co miało swoje dobre i złe strony. W takiej bowiem sytuacji najwięcej z obozu wynosili uczniowie, którzy byli autentycznie zainteresowani naukami przyrodniczymi. W tym przypadku większego znaczenia nabrała również baza lokalowa, dająca większą swobodę realizacji spotkań ewaluacyjnych dzięki wyposażeniu sali konferencyjnej w multimedia, gdzie można było prezentować codzienne doświadczenia oraz dzielić się i wymieniać zdobytą wiedzą. Istotne stało się również nawiązanie współpracy z lokalnymi jednostkami naukowymi, celem umożliwienia realizacji atrakcyjnych warsztatów pod okiem specjalistów z wybranych dyscyplin naukowych oraz z przewodnikami, którzy prowadzili młodzież meandrami licznych ścieżek edukacyjnych. Tego typu działania stanowiły dodatkową „atrakcję naukową” podczas wyjazdów. Pomimo faktu, iż priorytetową tematyką obozów były zagadnienia biologiczne, to ideą wyjazdów stało się maksymalne wykorzystanie zasobów eksplorowanego środowiska. Także w kontekstach pozaprzyrodniczych, jak historyczno-kulturowe czy estetyczne. Przygotowując plan obozu należy wykorzystując walory środowiskowe dostosować go do możliwości i wydolności percepcyjnej młodzieży. Ważne jest aby był on bogaty w zróżnicowane form pracy oraz atrakcyjny pod względem poznawczym . Zagadnienia realizowane podczas wyjazdu mogą być wykonywane równym bądź różnym frontem, grupowo lub indywidualnie. Aktywność umysłowa winna być przeplatana aktywnością fizyczną, lub też można łączyć je ze sobą. Wszystko to dąży do zrealizowania nadrzędnego celu wyjazdu, jakim jest wykształcenie człowieka humanitarnego, wrażliwego na potrzeby środowiska, w którym egzystuje. Aby do tego doszło, uczeń musi być świadomy otaczającej go bioróżnorodności oraz jej imperatywów. Służy temu między innymi monitoring składowych środowiska przyrodniczego, poznanie elementów ekologii populacji, tematycznych ścieżek dydaktycznych oraz różnorodności form ochrony przyrody. Kiedy wszystkie te zależności ukształtują obraz rzeczywistości, możliwe będzie dostrzeżenie związków przyczynowo-skutkowych, które dadzą młodemu człowiekowi wyobrażenie czekającej go przyszłości. Wówczas może sam zdecydować jakie działania będzie podejmować indywidualnie już w chwili obecnej, aby przyczynić się do poprawy stanu otaczającej go przyrody i jak w przyszłości – jako dorosły człowiek może wpłynąć na zachowania całych społeczności swoją postawą lub aktywnym działaniem.
W trakcie niespełna 5-letniej działalności Liceum odbyły się już cztery Biologiczne Obozy Naukowe:
-
Krynica-Zdrój 2017
-
Góry Świętokrzyskie 2018
-
Rabka-Zdrój 2021
-
Rozewie 2022
dr Beata Sobocińska





